wtorek, 20 maja 2014

Chapter 3

Dojechałam na miejsce.Trochę to trwało zanim wydostałam się z tego cisnego pociągu.Kiedy wysiadłam ,nie mogłam nadal uwieżyć w  to gdzie się teraz znajduję.Londyn to piękne miasto ,pomyślałam.Chwyciłam za rączkę od torby i ruszyłam w strone...właściwie to nie wiedziałam gdzie iść ,ale szłam po prostu przed siebie.Przechodziłam obok najlepszych sklepów w Londynie.Przez prawie dwie godziny chodzenia widziałam naprawdę dużo głównie budynków.Nie dałam rady iść dalej ,nogi bolały mnie strasznie ,a ręcę robiły się czerwone od ciągnięcia ciężkiej torby.Postanowiłam odpocząć ,więc usiadłam na najbliższą ławkę.
Siedziałam na niej przez prawie pół godziny.Kiedy nabrałam sił w nogach ,chciałam ruszyć dalej,ale sama nie wiedziałam w którą stronę.Muszę znaleść jakiś motel , w którym będę mogła zamieszkać na pewien czas.Wyciągnęłam mape Londynu,ale nigdy nie byłam dobra w odczytywaniu map,legend .Dlatego też nie mogłam znaleść jakiegoś pobliskiego motelu.Zaczeło robić się ciemno ,a ja nadal siedziałam na tej ławce i próbowałam cokolwiek odszukać.Kiedy już odnalazłam motel szykałam teraz tylko  miejsca w którym obecnie się znajduje.Nie znałam ,żadnych ulic ,ani niczego co by pomogło mi odszukać tego miejsca.
Załamana rzuciłam mape na ławke ,a sama  złapałam się za głowe.Robiło się coraz ciemniej ,a ja nie wiedziałam gdzie ja jestem ,gdzie mam iść ,nic nie wiedziałam.W pewnym momencie poczułam czyjąś postać nad sobą.Po woli podniosłam głowę do góry.Zauważyłam,że jest to wysoki mężyczna ,ale nie mogłam dostrzec twarzy z powodu ciemności ,która panowała w mieście.
-Przepraszam czy mógłbym w czymś pomóc?-Zapytał chłopak.
-Chyba się zgubiłam .-Oznajmiłam załamana.
Po chwili chłopak przysiadł się do mnie .
-A gdzie chcesz iść?
-Do jakiegoś motelu ,chyba.
-Pokarz mi mape!-Rozkazał ,a ja posłusznie wykonałam zadanie.-Jesteś tu ,a motel jest tu.-Wskazał mi drogę na mapie.
-Dziękuję panu !-Powiedziałam zadowolona.
-Nie ma sprawy ,a tak wogóle to jestem Liam -I podał mi rękę na przywitanie .
-Kate.
-Turystka?-Zapytał
-Można tak powiedzieć.-Uśmiechnęłam się do niego.-To ja już chyba pójdę.-Powiedziałam wstając.
-No jasne ,nie zatrzymuję cię.To do zobaczenia,mam nadzieję!-Powiedział ,a ja nadal nie mogłam dostrzec jego twrzy ,on mojej też nie wiedział ,więc kolejne spotkanie jest raczej nie możliwe.Na świecie jest pełno Liamów!-Pomyślałam z ironią .

1 komentarz: